Łosoś pieczony w folii z majerankiem

1/21/2019

Łosoś pieczony w folii z majerankiem



Tradycją u nas się stało, że w niedzielę na obiad serwuję rybę, łososia albo polędwicę z dorsza. Zawsze jest to ryba z piekarnika. Dość, że jest to zdrowsza wersja to jeszcze dla mnie smaczniejsza. 

Dzisiaj przychodzę do Was z przepisem, który jest niezwykle prosty. Wystarczy natrzeć rybę przyprawami, wstawić do piekarnika i po robocie. Pewnej niedzieli pokombinowałam z przyprawami i danie wyszło genialne! Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na pieczonego łososia z majerankiem. Majeranek ogólnie kojarzy nam się z grochówką wojskową, ale też świetnie nadaje się do ryb.   
  

Składniki (2 porcje):

  • 2 filety łososia (po około 120 gram) lub 1 większy kawałek 
  • 1 i ½ łyżeczki magii w płynie
  • 1 i ½ łyżeczki smakowego oleju rzepakowego (u mnie czosnek z bazylią) 
  • przyprawy: pieprz, sól, majeranek (suszony)  

Sposób przygotowania:

  1. Filety z łososia umyj i osusz na papierowym ręczniku. 
  2. Włącz piekarnik na  180 °C. 
  3. Przygotuj spory kawałek folii aluminiowej i na jej środku połóż płaty łososia.
  4. Rybę natrzyj magii, solą, pieprzem, smakowym olejem, a na koniec posyp roztartym w dłoniach majerankiem (dzięki temu majeranek uwolni swój cudowny aromat). Nie żałuj przypraw.  
  5. Szczelnie zamknij folią i wstaw rybę do rozgrzanego piekarnika na około 15-20 minut. Podawaj z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!

3 rzeczy, które denerwują mnie w sieciówkach

1/13/2019

3 rzeczy, które denerwują mnie w sieciówkach



Przed świętami jak i teraz panuje szał zakupowy. Wcześniej kupowaliśmy prezenty dla swoich bliskich, a teraz korzystamy z przecen, które nas kuszą na każdym kroku. W mojej szafie też zaczęło się trochę dziać. Co prawda nie jest to rewolucja, ale odrobinę zaniedbałam swoją garderobę. Staram się sukcesywnie wprowadzić coś nowego do swojej szafy. Wolę uniknąć kupowania podobnych rzeczy, dlatego wyznaczam sobie limity na zakupach. Nie przepadam za zakupami online, dlatego jak chcę sprawić sobie coś nowego to muszę udać się do sklepu, ale tylko wtedy, gdy mam wenę zakupową. Nie przepadam zbytnio za tłumami ludzi przeciskającymi się i za tym całym harmidrem panującym w galeriach handlowych. Wiadomo, idziemy do galerii handlowej, więc idziemy do sieciówki. Należę do grona osób, które nie mogą sobie pozwolić na ubrania od Chanel, Prady, Gucci, czy innej mega drogiej marki. Są jednak rzeczy, które denerwują mnie w sieciówkach.

1. Pseudo obniżki


Nie lubię przepłacać, dlatego często kupuję ubrania na wyprzedażach, bo czemu by nie kupić czegoś fajnego po niższej cenie? Niestety sieciówki nie zawsze postępują fair i często są to pozorne wyprzedaże, albo cena jest tylko nieznacznie niższa i wabi nas tylko napis „SALE”. Kilka razy tak zrobiłam, że jak przed świętami coś mi się szczególnie spodobało to czekałam na przecenę, a potem czekało mnie tylko rozczarowanie. Otóż pierwsza cena była tak zamazana, że nie dało się jej odczytać, a cena po promocji była taka sama jak przed świętami. No cóż, przez takie pseudo obniżki siecówki żerują na naszej naiwności, dlatego warto być uważnym. Oczywiście nie mam zamiaru rezygnować z wyprzedaży, bo czasami można upolować naprawdę coś fajnego za niską cenę, ale trzeba robić to z głową. 

2. Kilometrowe metki


To jest to co zawsze mnie irytuje. Nie lubię metek, gryzą mnie i zawsze się ich pozbywam. Nie zawsze jest to takie łatwe i trzeba robić to ostrożnie, żeby nie zniszczyć ubrania. Mam już na to swoje patenty. Jednak przy pozbywaniu się metek zawsze się zastanawiam po co mi przy bluzce lub swetrze taka książka w kilku językach. Mąż się śmieje, że po to abym mogła sobie poczytać jak będzie mi się nudziło.

3. Cena nieadekwatna do jakości


Cena nie zawsze idzie w parze z jakością. To wszystko dlatego, że płacimy za metkę, która i tak mnie strasznie denerwuje i z chęcią się jej pozbywam. Oczywiście nie można wszystkiego generalizować i mówić, że wszystko jest złe. Złotym środkiem jest uczenie się na własnych błędach i czytanie metek.

Mimo, iż sieciówki mnie denerwują i tak nic z tym nie zrobię. Można oczywiście przerzucić się na second handy lub mniejsze butiki, ale nie zawsze tam znajdę to czego akurat szukam. Zakupy online też u mnie odpadają, bo zanim coś kupię to chcę tego dotknąć i przymierzyć, a bawienie się w odsyłanie nie jest dla mnie.

Ciekawa jestem czy jest coś, co Was denerwuje w sieciówkach?

Jaki jest mój plan na 2019 rok?

1/06/2019

Jaki jest mój plan na 2019 rok?



Każdy by chciał, aby kolejny rok był lepszy od poprzedniego, dlatego postanowienia noworoczne stały się tradycją. W tym roku odpuściłam sobie z postanowieniami, a dlaczego? Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się wydarzy za kilka miesięcy, a tym bardziej zaplanować swojego życia na cały rok. Każdy moment jest dobry na podjęcie zmian, dlatego w tym roku po prostu moim życzeniem jest, aby spełniać swoje marzenia, te małe jak i duże. Wszystko małymi kroczkami i w granicach rozsądku oczywiście.

Jakie były moje plany na rok 2018?

1. Więcej książek czytać
2. Bardziej dbać o siebie
3. Popracować nad social media
4. Lepiej organizować swój czas
5. Popracować nad gotowaniem

Nie wszystko udało mi się zrealizować z mojej listy planów, bo w ciągu roku przeczytałam może 2-3 książki jak i moje social media stoją w miejscu. Pozostałe punkty w jakimś stopniu zrealizowałam, więc jest sukces. Jeszcze trochę muszę popracować nad organizacją czasu, ale i tak jest już o wiele lepiej.

Rok 2018 nie należał do najgorszych, ale też nie był dla mnie łatwy. Jak to w życiu bywa były te dobre i złe chwile. Mimo porażek trzeba spojrzeć na to wszystko pozytywnie, bo walcząc z przeciwnościami losu stałam się silniejsza i zaczęłam myśleć trochę egoistycznie, bo o sobie. Często troszcząc się o swoich bliskich zupełnie zapominamy o swoich potrzebach i marzeniach. U mnie nastąpił ten przełom w połowie roku, dlatego uważam rok 2018 za udany. Zaczęłam też małymi krokami spełniać swoje ukryte marzenia. Przed świętami Bożego Narodzenia udałam się na spektakl baletowy „Dziadek do orzechów” w wykonaniu The Royal Moscow Ballet. Mój mąż nie przepada za baletem, a i wśród znajomych nie znalazłam chętnych, dlatego poszłam sama. Dlaczego mam rezygnować ze swojego marzenia, tylko dlatego, że nikt nie chce mi towarzyszyć? Tak mi się to spodobało i wywarło na mnie takie wrażenie, że 26 stycznia br. wybieram się do Opery Wrocławskiej na spektakl baletowy „Romeo i Julia”, też sama. Warto czasami spędzić trochę czasu sama ze sobą. Wtedy jeszcze bardziej poznajemy siebie i swoje potrzeby. 


Mimo, iż konkretnych planów nie mam życzę sobie i Wam, żeby Nowy Rok był tylko lepszy.

A jak to jest u Was z planami? Jakie są Wasze cele w tym roku? Co udało Wam się zrealizować? A może wcale nie robicie sobie postanowień noworocznych? Pochwalcie się ♥

Dlaczego mnie nie było i moje blogowe plany

12/30/2018

Dlaczego mnie nie było i moje blogowe plany

 

Już dawno nie opublikowałam nic na moim blogu. To będzie już pół roku. Bardzo lubiłam pisać, ale byłam chyba dla siebie zbyt wymagająca. Już taka jestem, że jak coś polubię to daję z siebie wszystko i chciałabym być w tym perfekcyjna. No cóż każdy się uczy i na tym to wszystko polega, że z czasem rozwijamy swoje umiejętności. Jednak złapałam się na tym, że większość wolnego czasu spędzałam przed laptopem i to zaczęło mi bardzo przeszkadzać. Zaczęłam zamykać się w wirtualnym świecie i postanowiłam to zmienić.

Co robiłam, kiedy mnie nie było? 


Wykupiłam sobie karnet do klubu fitness i muszę Wam się przyznać, że pierwsze dwa miesiące dały mi tak w kość, że przestałam pisać, bo po prostu brakowało mi nie tylko czasu, ale i sił. Tłumaczyłam też sobie, że po co mam pisać skoro i tak mam mało czytelników. Przecież najbardziej popularne blogi są o modzie, kosmetykach, podróżach, a ja taka nie jestem. Nie mam szafy pełnej ubrań a i kosmetyków nie lubię mieć za dużo. Jeśli chodzi o podróże to mogę sobie pozwolić na jakiś wyjazd raz w roku, ale to i tak nie w jakieś ciepłe kraje. Idąc tym tokiem myślenia tak oto przestałam pisać i dbać o rozwój swojego bloga. 

Osobiście 


Znalazłam kolejną pasję dzięki, której mogłam wyrzucić z siebie wszystkie negatywne emocje, które we mnie siedziały. Po raz koleiny dawałam z siebie wszystko. Byłam dumna, że moja kondycja się polepszyła. Niestety zaczęłam mieć problemy z kolanami i jestem już po wizycie u ortopedy. Muszę przystopować i przerzucić się na lżejsze ćwiczenia. Przez trzy miesiące będę przyjmować leki na odbudowę chrząstki, a jak to nie pomoże to czekają mnie zastrzyki z kwasu hialuronowego. Te moje problemy nie powstały w ciągu tych sześciu miesięcy. Już w czasach licealnych miałam problemy, ale to zbagatelizowałam. Nie jestem z tego powodu zadowolona, ale zdrowie jest jednak ważniejsze od moich ambicji, które czasami mnie przerastają. W moim życiu też się dużo wydarzyło, zarówno tych dobrych jak i złych rzeczy. 

Moje blogowe plany 


W czasie mojej nieobecności brakowało mi pisania i to czasami bardzo. Zastanawiałam się też długo nad nowa nazwą, bo Projekt Housewife zdecydowanie odpadał. Stwierdziłam, że ta nazwa zupełnie do mnie nie pasuje. Dlatego postanowiłam ją zmienić i tak oto blog Projekt Housewife przekształciłam w Agu Agula Blog. A dlaczego taka nazwa? Bo tak dużo osób do mnie mówi. Chciałam, aby to było takie moje miejsce, gdzie będę dzieliła się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Nie będę już się spinała, że muszę w tygodniu napisać trzy albo dwa posty. Uświadomiłam sobie, że muszę zachować umiar. Dlatego w wolnym czasie nie będę skupiała się tylko na blogu, siłowni czy zajęciach fitness. Nic w tym złego, że czasami mam ochotę poleniuchować przed telewizorem. Każdy ma prawo do chwili oddechu i relaksu. Każdy też ma chwile słabości. Dlatego zdecydowałam, że jeden raz w tygodniu będzie ukazywał się na moim blogu nowy wpis. Jeszcze czeka mnie trochę pracy, bo nie mogę poradzić sobie z niektórymi technicznymi aspektami. Przez zmianę nazwy nie są widoczne moje poprzednie wpisy w wyszukiwarce. Zaczynam od nowa i z czasem jakoś to wszystko ogarnę. Blogowanie to nie tylko pisanie i robienie zdjęć, ale masa innych czasochłonnych rzeczy. Jeszcze muszę sporo się podszkolić. W przyszłości zamierzam również postawić na własną domenę.

A Wy co robiliście, kiedy mnie nie było?

Serek wiejski z truskawkami - idealny na szybkie i letnie śniadanie do pracy

6/14/2018

Serek wiejski z truskawkami - idealny na szybkie i letnie śniadanie do pracy



Lubisz serek wiejski? Jest to idealna propozycja na letnie śniadanie. Można go podawać zarówno na słodko jak i na słono. Jest tyle kombinacji, że głowa mała. Dzisiaj proponuję serek wiejski z truskawkami i domową granolą z patelni. Sezon truskawkowy w pełni, a jak wiadomo nie ma nic lepszego od naszych polskich truskawek. Są słodkie, delikatne i wspaniale smakują pod każdą postacią.

Składniki (1 porcja):
  • 200 g serka wiejskiego (ziarnistego) 
  • spora garść truskawek
  • 1 łyżka domowej granoli lub musli crunchy
  • odrobina miodu do posłodzenia (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:
  1. Truskawki umyj, odszypułkuj i pokrój na mniejsze kawałki.
  2. Do miseczki przełożyć serek wiejski, dodaj miód, musli lub granolę i pokrojone truskawki.
  3. Wymieszaj i zajadaj.
Smacznego!
♥ ♥ ♥ 

A Ty lubisz serek wiejski? Z czym go jesz? 

PS. Jeśli uważasz, że ten wpis może być pomocny i przydatny dla innych, udostępnij go na swoim profilu w mediach społecznościowych. Dziękuję!

7 zasad słonecznej pielęgnacji

6/11/2018

7 zasad słonecznej pielęgnacji



Pogodę mamy iście letnią, można by rzec, że wręcz tropikalną. Warto pamiętać o kilku zasadach słonecznej pielęgnacji, aby cieszyć się wolnym czasem i uniknąć niepotrzebnego cierpienia. Nieodpowiednia pielęgnacja w okresie letnim może również przyczynić się do późniejszych konsekwencji, chociażby w postaci przebarwień posłonecznych.  

Zasada nr 1: Chroń skórę przed UV

Kremy z filtrem UV to podstawa. Odkąd zmagam się z przebarwieniami nie wychodzę z domu bez nałożenia mojego ulubionego kremu i oczywiście w odpowiedniej ilości. Pamiętaj, że nie ma wydajnych kremów z filtrem. Jeśli nałożysz mniejszą ilość kremu, to twoja skóra nie jest dostatecznie chroniona. Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że promieniowanie słoneczne to jeden z największych wrogów twojej skóry, a kremy z filtrem nie tylko chronią przed poparzeniem, przebarwieniami, ale i przed zmarszczkami. Dlatego zapobiegaj niż lecz, a kremy w filtrem stosuj przez cały rok. 

Zasada nr 2: Nawilżaj

Nie zapominaj o nawilżeniu, bo kąpiele słoneczne powodują, że twoja skóra szybko traci nawilżenie. Sama po sobie widzę, że kiedyś w okresie letnim praktycznie wcale nie stosowałam balsamów i kremów do ciała, bo uważałam, że nie ma takiej potrzeby. Teraz już bez nich się nie obejdzie, mimo, iż się nie opalam. Mam swoje ulubione balsamy, które świetnie sprawdzają się latem i wiosną. Sięgam wtedy po te lżejsze, a unikam olejków i bardzo treściwych kremów, bo powodują wysyp krostek na mojej skórze.  
 
Zasada nr 3: Pij dużo wody

Twój organizm potrzebuje sporo płynów, zwłaszcza przy takich temperaturach. Nie tylko jest to ważne dla twojego zdrowia, ale też dla skóry. Jeśli chcesz, aby była w dobrej kondycji to zadbaj również o jej wewnętrzne nawilżenie. Taka ciekawostka jeśli często boli Cię głowa to zacznij pić więcej wody, bo twój organizm może dawać Ci znak, że jest odwodniony. Zalecane jest picie dziennie ok. 2-3 litrów płynów, ale tę ilość trzeba modyfikować w zależności od prowadzonego stylu życia i pory roku. 

Zasada nr 4: Unikaj alkoholu

Latem uważaj na alkohol w kosmetykach, bo składnik ten uwrażliwia skórę na działanie promieni słonecznych. Możesz nabawić się wtedy trudnych do usunięcia przebarwień. Zrezygnuj też z perfum, które są na bazie alkoholu, a zamiast nich sięgaj po odświeżające mgiełki, które nie tylko ładnie pachną, ale też przynoszą ukojenie.


Zasada nr 5: Noś czapkę lub kapelusz

Jeśli planujesz dłuższy pobyt na słońcu to zadbaj również o swoją głowę. Jest to bardzo ważne ze względu na możliwość wystąpienia niebezpiecznego dla zdrowia, a nawet życia udaru cieplnego.

Zasada nr 6: Chroń oczy przed UV

Okulary przeciwsłoneczne z filtrami nie tylko są modnym dodatkiem, ale również mają za zadanie chronić oczy przed promieniowaniem UV. Pamiętaj, że mocne słońce niszczy wzrok i uszkadza siatkówkę. 

Zasada nr 7: Szukaj cienia

Warto zatroszczyć się o swoje zdrowie i nie narażać się niepotrzebnie na działanie słońca zwłaszcza, kiedy świeci ono najsilniej, czyli między 11 a 15. Jeśli w tych godzinach chcesz spędzić czas aktywnie, to wybieraj miejsca zacienione. 

♥ ♥ ♥

Znacie już moje sposoby na słoneczną pielęgnację. Ciekawa jestem jakich Wy zasad przestrzegacie i co najlepiej się u Was sprawdza? Koniecznie dajcie znać. 

PS. Jeśli uważasz, że ten wpis może być pomocny i przydatny dla innych, udostępnij go na swoim profilu w mediach społecznościowych. Dziękuję!

Woda z cytryną – jak ją pić i dlaczego?

6/07/2018

Woda z cytryną – jak ją pić i dlaczego?



Niby każdy wie, że wodę trzeba pić. Czasami ciężko się do tego zmotywować. Warto dodawać do wody cytrusy, miętę, czy ogórek, aby poprawić jej walory smakowe. Dzięki temu chętniej i częściej będziesz po nią sięgać. Warto również wyrobić sobie nawyk codziennego picia wody z cytryną, gdyż wpływa korzystnie na nasz organizm i nasze zdrowie. Posiada szereg zalet, które wypunktowałam. Nazbierało się ich aż 10!

10 ZALET PICIA WODY Z CYTRYNĄ
  1. O poranku pobudza lepiej niż kawa
  2. Zawiera przeciwutleniacze
  3. Chroni przed przeziębieniem
  4. Pomaga pozbyć się kamieni nerkowych
  5. Pita na czczo doskonale nawadnia
  6. Odświeża oddech (zwłaszcza po wyrazistym daniu lub alkoholu)
  7. Jest pomocna podczas odchudzania (jej picie powoduje uczucie sytości i pełności)
  8. Wspomaga trawienie i pomaga w walce z zaparciami
  9. Wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn (analogicznie do czystej wody)
  10. Pomaga utrzymać równowagę kwasowo-zasadową organizmu


O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ PIJĄC WODĘ Z CYTRYNĄ? 

Przede wszystkim pamiętaj o tym, że cytryna jest kwasem, który może prowadzić do erozji szkliwa i nadwrażliwości zębów. Co, więc zrobić żeby temu zapobiec? Po pierwsze, należy unikać picia soku z cytryny bez rozcieńczenia w wodzie. Po drugie, żeby chronić zęby, pij kwaśne napoje przez słomkę. Sięgaj również po wodę z cytryną na czczo, gdyż związki w niej zawarte będą lepiej przyswajane.

Pamiętaj też o temperaturze wody do rozcieńczania cytryny. Dlaczego? Każda obróbka termiczna redukuje ilość witaminy C. Dlatego zaleca się, aby woda była o jak najniższej temperaturze. Dodatkowo nasz organizm musi zużyć więcej energii do ogrzania zimnej wody, a to wpływa pozytywnie również na nasz metabolizm. Nie można jednak przesadzać ze zbyt niską temperaturą, bo możesz nabawić się zapalenia gardła. Dlatego pamiętaj, że umiar to podstawa. 

♥ ♥ ♥ 

A u Ciebie jak wygląda picie wody z cytryną? A może masz inne ulubione napoje?

Pozycja obowiązkowa – komedia romantyczna o lekkim zabarwieniu erotycznym

6/04/2018

Pozycja obowiązkowa – komedia romantyczna o lekkim zabarwieniu erotycznym



Ostatnio na poprawę humoru wybrałam się do kina z koleżanką na film „Pozycja obowiązkowa”. Widziałam zwiastun tej komedii i miałam nadzieję, że uda mi się na nią wybrać. Długo nie musiałam czekać, aby moje życzenie się spełniło.  

Pozycja obowiązkowa to komedia o lekkim zabarwieniu erotycznym z wyśmienitą obsadą. W rolę głównych bohaterek wcieliły się: Diane Keaton, Jane Fonda, Candice Bergen i Mary Steenburgen.
Cztery wieloletnie przyjaciółki raz w miesiącu spotykają się w stworzonym na własny użytek klubie czytelniczym. Niejedno już w życiu widziały, przeczytały i przeżyły, ale „Pięćdziesiąt twarzy Greya” okaże się w ich przypadku pozycją wyjątkowo inspirującą. Początkowo nieco onieśmielone, szybko dają się zauroczyć Christianowi Greyowi i jego zmysłowej pomysłowości. A ponieważ, jak wiadomo, życie jest krótkie, panie postanawiają nie tracić czasu i odkryć nowe twarze miłości. I choć z pewnością nie każdy facet to Grey, to niejednemu warto dać szansę…

Cztery kobiety, z różnym bagażem doświadczeń oraz temat, który w Polsce wciąż jeszcze stanowi tabu, czyli związek, miłość i seks.

Gra aktorska jest bez wątpienia znakomita. Cztery doskonałe aktorki i ich partnerzy świetnie wcielili się w swoje role i stworzyli obraz niezwykle zabawny i przyjemny w odbiorze. Humor jest tu wszechobecny i można nieźle się pośmiać.

Czytałam kilka opinii na temat tego filmu. Niektórzy pisali, że jest to płytka komedia bez jakiegokolwiek przekazu. Uważam jednak, że każdy, kto lubi komedie romantyczne, będzie dobrze się bawił.

Może i jest to ckliwa komedia, może nawet i bajka, ale przemyca ona w swojej treści istotną przesłankę o której z wiekiem często zapominamy. Tak naprawdę w życiu wszystko jest możliwe, a jedyną przeszkodą mogą być tylko nasze blokady i lęki przed negatywną opinią otoczenia. A prawda jest taka, że bez względu na wiek, każdy ma prawo do szczęścia.

Poszłam na ten film na poprawę humoru i wiecie co? Udało się! Z koleżanką wyszłyśmy z uśmiechem od ucha do ucha i jakoś lepiej na duszy się zrobiło. Każdemu przyda się taka mała odskocznia od problemów życia codziennego.

♥ ♥ ♥ 

„Pozycja obowiązkowa” – film warty do obejrzenia. Polecam.

Copyright © 2017 Agu Agula Blog